TwojaPociecha.pl - Twój wirtualny asystent Przedszkola więcej dowiesz się TUTAJ

Lili i Maks - pierwszy dzień wiosny

Był 21 marca. Na dworze wiał lekki wiatr i świeciło promienne słońce. Cała przyroda budziła się do życia. W domu Maksa i Lili od rana było bardzo wesoło.

- Dzieci, czy wiecie jaki dziś jest dzień? - spytał tato, stojąc z mamą w kuchni.
- Tak, dziś jest środa! odrzekł Maks.
- Dzień wiosny - dodała Lili, śmiejąc się z odpowiedzi Maksa.
- Tak! - wtrąciła się mama - dziś jest pierwszy dzień wiosny, według kalendarza to 21 marca - Przekonamy się, czy wiosna do nas przyszła. Jak tylko zjemy, ubierzecie się ciepło i pójdziemy na długi spacer. Weźmiemy ze sobą psa Tobisia. Bądźcie czujni, bo dziś będziemy obserwować przyrodę.

Maks i Lili kiwnęli głowami, po czym zabrali się do jedzenia. Oboje lubili spacerować. Kromki z ich talerzy znikały jedna za drugą, aż wreszcie talerze były puste. Dzieci ubrały się w czapki, rękawiczki i szaliki, by nie zachorować. Po chwili wszyscy, łącznie z Tobisiem, byli gotowi do drogi. Nadszedł czas wyjścia.

- Pójdziemy prosto przed siebie, wyjdziemy z miasta i pójdziemy leśną drogą - oznajmił tato kierujący całą grupą. Mama z dziećmi ruszyła za nim.

Tup tup, tup tup - brzmiały ich kroki. Minęli sklepy, ulice i domy, by wreszcie wejść do lasu.

- Patrzcie to przebiśniegi - Maks wskazał palcem na zaspę śniegu, z której wystawały zielone gałązki z białym kwiatkiem.

- Brawo Maks! - rzekł tata - mamy już pierwszą oznakę wiosny.

- Zobacz jak zielenią się drzewa - dodała radośnie Lili.
- Tak! To już drugi znak wiosny - powiedziała mama - przegapiliście jeszcze piękne, fioletowe krokusy, które właśnie budzą się do życia.
- Budzą jak niedźwiedź?
- Tak się tylko mówi. One rozkwitają Maks, niedźwiedzie też budzą się ze swojego zimowego snu na wiosnę. Tak, jak inne zwierzęta.

Cała rodzina szła leśną ścieżką w kierunku rzeki, po drodze zbierając bazie kotki.

- Po co nam te gałązki? - spytała zaskoczona Lili.
- To bazie - wtrącił tato - są dobrą dekoracją domu. Kiedyś nazbieramy ich więcej na święta wielkanocne.

Wędrówkę rodziny przerwał widok grupy dzieci z kilkoma opiekunami. Był z nimi Filip razem ze swoją mamą.

- Raw! Raw! Raw! - Tobiś radośnie zaszczekał i zamerdał ogonkiem.

Wszyscy stali przy rzece, w której pływały ostatnie kawałki lodu, który jeszcze się nie rozpuścił. Cała rodzina dołączyła do dużej grupy, przywitała się z kolegami i wspólnie obserwowała to, co się zaraz wydarzy.

- Mamo, co to za kukła? - szepnęła zdziwiona Lili.
- To Marzanna - zgodnie z tradycją, na pierwszy dzień wiosny topimy ją w rzece lub palimy, by pożegnać zimę. Utopienie marzanny ma dać rolnikom dobre plony w nowym roku.

Zanim Lili zdążyła powiedzieć słowo, Marzanna została zapalona i spadła z pluskiem do wody. Wyglądała jak strach na wróble. Wszystkie dzieci radośnie krzyczały.

- Najwyższa pora wracać i ogrzać się przy herbacie - powiedział tato.

Cała rodzina pomaszerowała do domu, a wraz z nimi Filip ze swoją mamą. Tobiś radośnie biegał, jak na każdym spacerze. Wygląda na to, że wiosna została dobrze powitana.